• Wpisów:141
  • Średnio co: 19 dni
  • Ostatni wpis:7 dni temu
  • Licznik odwiedzin:8 195 / 2815 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
"Czy według Ciebie zdjęcie przedstawia tradycyjny model rodziny?"


Odpowiesz TAK- podobnie jak ja, ponieważ myślisz o kochającym ojcu, który z radością zajmuje się własnym dzieckiem?
A właśnie, że NIE ponieważ: "Rodzina tradycyjna, to rodzina, w której opieka nad dziećmi jest zadaniem kobiety. Mężczyzna zapewnia byt materialny i reprezentuje ją na zewnątrz"

Zadanie na próbnej maturze z WOSu!!!!
Kto to wymyśla?! Jak tak można?

Jakaś paranoja, no chyba że to ja jestem nieteges... albo nie zrozumiałam pytania
  • awatar Gość: @MotkaM: bo i reprezentuje "naród" - ród, któremu dał początek...
  • awatar Gość: @MotkaM: ale mnie się właśnie to podoba... to daje takie fajne poczucie bezpieczeństwa :)
  • awatar MotkaM: @gość: prawda? Normalnie reprezentant narodu.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
Czy zna się ktoś tutaj na prawie spółdzielczym/mieszkaniowym?
 

 
Zastanawia mnie jak to będzie z moją kocicą, kiedy malutki już pojawi się na świecie.
Zawsze odkąd ją mamy była na pierwszym miejscu, mamy swoje rytuały, których nie będę w stanie kontynuować po porodzie (przynajmniej nie wszystkie).
Poza tym jest to kot z charakterem. Nikomu oprócz mnie i męża nie daje się pogłaskać, a w stosunku do niektórych bywa nawet agresywna.
Nie ukrywam trochę się obawiam jej reakcji na Bobusia. Najbardziej boję się nocy. Bo synek ma osobny pokoik i planujemy by spał tam od początku-jak wyjdzie zobaczymy-ale nie za bardzo mogę i chcę zamykać do niego drzwi. A niestety metraż mam mały i nie ma pomieszczenia w którym mogłabym osobno "zakwaterować" kocicę. Tego zresztą też bym nie chciała bo ona i tak biedna już pożegnała się ze swoim wielkim drapakiem na rzecz małego żeby zrobić miejsce na wózek, nie może już spać w szafie na ręcznikach bo zamontowaliśmy blokadę drzwi, a "jej" pokój stał się pokojem dziecka, do którego wie że nie powinna wchodzić.
Mój kot to długowłosy sierściuch i wszędzie są jej kudły a małe dziecko może sobie na początku nie radzić z taką ilością owłosienia np. w oczku czy w buzi.
Dobrze że teściowa mieszka piętro niżej i może w razie czego przygarnąć ją na noce-żebym mogła choć trochę spokojnie się przespać, ale nie wiem sama czy to dobre rozwiązanie.
Kocham ją, choć na pewno bardziej pokocham dziecko, i nie chcę żeby czuła się odrzucona, ale to zwierzę i nigdy do końca nie mogę być pewna jak zareaguje. Oby wszystko było dobrze...
 

 
A i wczoraj zżarłam (dosłownie) kawałek tego piernika:/

Na szczęście cukry wyszły w normie.
 

 
Na dziś termin z ostatniej miesiączki.
Mierzony wg. ogólnej średniej długości cykli czyli 28 dni, moje mają długość 30.
Zobaczymy co będzie.

Czekamy na Ciebie synku <3
 

 
Taaak mi się chce słodkiego!!
Jakiejś czekolady, albo ciasta z kremem, albo chociaż tego pierniczka w czekoladzie który leży w kuchni w razie wizyty gości i mnie kusi...
Od 24 tygodnia ciąży ograniczam cukier do minimum, z małymi grzeszkami, ale dziś mam taką chcicę że nie wiem jak długo wytrzymam.
Od rzucenia się na słodkości powstrzymuje mnie tylko widmo skoku cukrów i tej cholernej zgagi, która niby pod koniec ciąży powinna ustąpić, a u mnie występuje w zdwojonej sile. Migdały jem kilogramami.
#problemypierwszegoświata
 

 
Zaczęły się telefony, swoją drogą i tak dość długo wytrzymali. Na szczęście nikt nie pyta czy już urodziłam (chyba pamiętają moją pogadankę z początków ciąży co o tym myślę) ale za to "jak się czujesz"-w domyśle czy już urodziłaś- jest na porządku dziennym
Zawsze z przekory na to pytanie odpowiadam:jeszcze nie urodziłam bo przecież wiem o co im chodzi.

Wpadła wczoraj moja mama-jak zwykle odrealniona. Kupiła wnusiowi ubranka... jeden biały misiowy kombinezon-śliczny tyle,że ogromny rozmiar 12-24m-ce, no i sodenki-różowe wąskie, takie dla dziewczynki (już drugi raz, poprzednie kupiła z serduszkami i diamencikami) chyba nie może się pogodzić z płcią maluszka:/

Nie wiem czy poinformuję ją o początku akcji porodowej. Wolałabym żeby nie leciała do szpitala mi "pomagać" bo wprowadzi u mnie tylko większą nerwówkę-uwierzcie znam siebie i swoją mamę, wiem że jej obecność nie byłaby dla mnie dobra. Delikatnie chciałam jej to wczoraj przekazać ale chyba nie zrozumiała
Także poważnie rozważam wykonanie telefonu dopiero po tym jak Bobuś pojawi się już na świecie.
 

 
I mamy nowe autko
Nie dało się za dużo stargować, ale auto po pierwszym właścicielu jakimś dziadku, serwisowane, z w miarę niskim przebiegiem w stanie jak ujął to Ł. ZAJEBISTYM...
Oczywiście nie obyło się bez wpadki mojego męża, który zaczął smsa od słów "mamy wypadek na autostradzie" chodziło mu o wypadek innego samochodu, ale ja już i tak prawie zawału dostałam zanim doczytałam do końca.
Wraca. To najważniejsze.
Mogę nieco już odetchnąć no i rodzić
 

 
Jakby ktoś nie wierzył. Bezsenność w ciąży to norma. 4:35 na zegarku a ja jak skowronek (jasne...).

A tak serio to Ł. już poza granicami kraju a ja odliczam sekundy,minuty i godziny do jego powrotu z nadzieją, że Bobikowi nie zachce się dziś zrobić niespodzianki.
 

 
Zwracam honor C&A-dobrze liczą. To ja nie mam kalkulatora w głowie, albo mi ciąża na mózg padła
 

 
Obkupiłam się w C&A z okazii Black Friday>
Przy czym "się" oznacza Bobika. Odkąd jestem w ciąży nie kupuje praktycznie nic dla siebie tylko wszystko dla maluszka.
Swoją drogą myślę, że C&A trochę leci w kulki z tą promocją, bo niby wszystko ładnie pięknie jest informacja że "rabat odliczany automatycznie od wartości zakupów w koszyku zakupowym" a tak naprawdę -20% jest odliczane od każdego produktu osobno:/ No ja nie wiem o co biega.
W każdym razie zakupiłam 8 szt. bodziaków r.68 (bo 56 i 62 mam całą masę), włochate buciki i rękawiczki do pary (szkoda że nie było takiej włochatej czapeczki) i czapę nad którą się nadal zastanawiam bo chciałam r.62 do użytkowania na za niedługo,ale w związku z obciążeniem ich serwerów ktoś mi sprzątnął z przed nosa ostatnią sztukę i wzięłam 68, która przyda się dopiero po 3-4 miesiącach?? a jest taka trochę bardziej zimowa. Najwyżej zwrócę.










 

 
Termin znowu się przesunął
Komputer z USG wyliczył mi go na 14.12.2016.
Niby mogę być w takm razie spokojna o ten weekend, tylko że ja już skończyłam 39 tydzień a według USG dopiero 37
Mały nie jest za duży bo 3001 g, ale ja też w sumie za dużo nie urosłam.
Zobaczymy.
 

 
Oby gin dziś stwierdził że szyjka twarda, zamknięta i mogę sobie jeszcze poczekać, chociaż te dwa dni.

Wiem jak bardzo byłoby przykro Ł. gdyby przegapił przyjście małego na świat, mimo iż wcześniej twierdził że nie da rady być przy porodzie, teraz nie wyobraża sobie że mogłoby go tam zabraknąć.
 

 
Zmieniamy samochód. Znaczy sprzedajemy naszą starowinkę Opla Vectrę i kupujemy młodszą Toyotę Verso (spora, pojemna, dużo bezpieczniejsza dla naszego maluszka). A właściwie już staruszka sprzedaliśmy.
Problem jest z kupnem... znajomy zarezerwował wstępnie w niemczech 2 samochody tyle że to 6 godzin jazdy w jedną stronę, trzeba jechać w ten weekend, a ja w każdej chwili mogę zacząć rodzić.
Mój Ł. czasami ma nadzwyczajną zdolność do komplikowania nam życia-musi jechać i tyle, a ja muszę poczekać z porodem. No łatwo mu mówić.
Ech, faceci.
 

 
No i moja koleżanka z patologii ciąży (z 9 tygodnia), która miała termin tydzień po mnie wczoraj urodziła
Szok, właśnie dostałam MMSa ze słodkim dzieciaczkiem> też synkiem.
Jak ona to określiła jak napisałam: mam nadzieję że za bardzo się nie nacierpiałaś
''napisze tylko tyle-dobrze że byłaś na zajęciach przygotowujących do znieczulenia''
No to zapowiada się ciekawie...
 

 
Od kilku dni niemiłosiernie męczę się w nocy:<
Skurcze wybudzają mnie co najmniej raz na godzinę i do tego dochodzi ból jak na miesiączkę.
Zaczynam się bać tych nocy, nie porodu czy bólu ale tego niewyspania i strachu o malucha czy wciąż się rusza i czy aby na pewno wszystko jest w porządku.
Nie mam pojęcia czy takie objawy są normą, wizyta u gin w czwartek, a internety twierdzą że to już tuż tuż.
Pozostaje mi tylko mieć nadzieję że te skurcze i bóle teraz oznaczają że już tam się co nieco rozwiera i jak przyjdzie co do czego to zostanie mi troszkę mniej ''pracy''
 

 
Ale za to znalazłam niesamowity pomysł na poinformowanie znajomych o narodzinach dzidziusia. Sama bym na to nie wpadła



 

 
Już myślałam, że urodzę...
W noc superpełni wybudził mnie ból brzucha jak na miesiączkę (a moje miesiączki bywają bardzo bolesne- jeżdżę czasami na kroplówki do szpitala) od około 4 rano do 7/8 co 10/15 minut miałam skurcze. Napisałam nawet o 6 do męża (był w pracy) że ten poród to może mi się wcześniej przydarzyć ale udało mi się w końcu zasnąć i przeszło...
Wolałabym poczekać do tego grudnia, jednak synkowi chyba się gdzieś śpieszy.
Dziś też mnie tak dziwnie pobolewa dół brzucha, a wizyta u gin dopiero w przyszły czwartek:<
 

 
Od 10 minut podskakuje mi brzuch. Czkawka
Synuś opił się wód bo troszkę zgrzeszyłam i zjadłam coś lekko cukrowego Obiecuję poprawę... ale już nie mogłam się powstrzymać.
 

 
Obniża mi się brzuch, przynajmniej tak twierdzi Ł. Sama nie wiem. Trochę mnie kłuje tam na dole, szczególnie dziś w nocy- Bobuś odpychał się nóżkami od moich żeber i wpychał główkę w szyjkę smyrając mnie przy tym rączkami w podbrzusze. Doskonale wiem gdzie i jaką część ciała wpycha. Ciekawe czy wszystkie przyszłe mamy mają takie doświadczenia
 

 
Znowu mi #pingerszwankuje
 

 

Zostały mi 2 dni i będę mogła zacząć odliczać ostatni miesiąc do porodu. Mam nadzieję, że Bobek postanowi zrobić mamie ''na złość'' i posiedzi troszkę dłużej tak żeby przyjść na świat w grudniu. Nie wiem czy tylko ja mam takie doświadczenia, ale poznałam już w życiu sporo osób z listopada i w większości byli bardzo ''ciężcy'', oprócz jednej osoby z nikim nie mogłam i dalej nie mogę się za bardzo dogadać. Dlatego synu... zróbże matce tą przyjemność.
Tak poza tym jest mi już coraz ciężej.

Podobno nie wyglądam na początek 9 m-ca (przytyłam 6 kg-cukrzyca ciążowa,dieta cukrzycowa, geny) ale się na niego czuję. Plecy bolą, jestem ciągle zmęczona, kość pipkowa (nazywana tak przeze mnie kość łonowa) strasznie dokucza no i najgorsze nie mogę w nocy spać. Ciągle albo siku, albo zgaga, albo brzuch się stawia. A to jeszcze miesiąc. Przetrwam, dam radę.
 

 
Dzisiaj na szybko z sis zorganizowałam niby-sesję, żeby mieć jakąkolwiek pamiątkę, bo już niedługo mogę się rozpakować a zdjęć do tej pory unikałam jak ognia.
Miała być ładna pogoda a #wyszlojakzwykle



 

 
http://mic.com/brain/map-your-mind/

Michelangelo/ Lincoln

You're a pure optimistic who highly values confidence in yourself and others, and have an attention to detail that sets you apart from other dreamers. You get both of these qualities from Abraham Lincoln, the revered, 16th President of the United States who led the U.S. through the Civil War and ultimately abolished slavery. You're also full of curiosity, energy and imagination; you get these traits from Michelangelo, the Renaissance-era Italian sculptor, painter, architect, poet, and engineer.

Your confidence, optimism and focus might make you intimidating to be around, but for those who can handle it, your personality is contagious.